-Że co?! Niby dlaczego?!- Krzyknęłam
-Jedziemy do Londynu. Dostałam pracę jako menagerka Leo i Charliego.
-Kam wie?-spytałam już spokojniej
-Powiedz jej a ja ide zadzwonić do pani Victorii żeby spytać, kiedy mamy SAMOLOT!-powiedziała bez przekonania z naciskiem na ostatnie słowo
-Przeprowadzka?! Ja w Londynie do szkoły nie będę chodzić!-postanowiłam
-Wiem że to będzie dla was trud...
-Nie! Pojade...-wymiękłam, bo wiedziałam że powie żebym została u ojca
-Idź do skateparku. Tam Kami poszła z Patrykiem- powiedziała. No tak rodzeństwo... Kami nie jest moją rodzoną siostrą, tylko cioteczną. Mam dwóch braci Patryka (8 lat) i Kacpra (5 lat).
Wzięłam fiszke i poszłam dwie ulice dalej aż dotarłam do Skate. Znalazłam ich Patryk jeździł po rampie siedząc na desce Kami a ona siedziała na murku.
-hej misie!- przywitałam a ona aż podskoczyła
-hej kochana-powiedziała wyraźnie smutna moja siostra a Patryk tylko mi pomachał
-Co jest?-spytałam
-Wiesz już?-spytała. Spojrzałam na nią z niezrozumieniem- no że wyjeżdżamy
-yhhh... niestety tak- westchnęłam smutno
-Kiedy idziesz pogadać z Remem?-spytała
-Teraz-stwierdziłam gdy go zobaczyłam
-REMO!-krzyknęłam. Odwrócił się w naszą stronę i podbiegł do mnie
-Co jest? New Music?-Zapytał śmiejąc się
-Nie. Kończę współpracę. Przynajmniej na razie...
-Co?!
-Wyjeżdżam przepraszam...
-Nic się nie stało. Gdzie wyjeżdżasz?-spytał
-Do Londynu. Mam jeszcze jedną dobrą wiadomość- powiedziałam a on spojrzał na mnie z zaciekawieniem
-Będę na YSOT!-powiedziałam a on mnie przytulił
-Jak?!-spytał z niedowierzaniem
-Tak! Moja mama została menagerką Bars and Melody!
-Wow-powiedział zaskoczony i w tym momencie do Kam zadzwonił telefon
-Ciocia-westchnęła
-halo?
-....
-Że co?!
-........
-Niee
-....
-Dobra już pa
-Wracamy Patryk, Wika, musimy się spakować jutro punkt 7 lotnisko- zakomunikowała smutno
-CO?!-wydarłam się
-idziesz się pożegnać? Do szkoły?- Spytała
-Szkoły?! pff nie mam po co- westchnęłam
Zasmuciłam sie troche i poszłam się pożegnać z YouTube
2 godziny później
Jest 22:53 więc położyłam się ale nie mogłam zasnąćPo chwili przyszła do mnie Kamikla
K-Śpisz?
W-Nie mogę
K-Ja też
W-Nie wierzę!
K-Ja też..
W-yhhh przynajmniej poznamy chłopaków
K-Tyle dobrego.
W-Prawda
K-To którego bierzesz? hahahaha-zaczełam się śmiać a ona razem ze mną
W-Ok?
K-Co?!
W-Idiotka
K-Debilka
W-Misia
K-Kicia
W-Nie słodź
K-Kocham
W-Też
K-Mrrrrrau
W-Kici kici miał będę ciebie brał
K-How how
W-Moja
K-Twoja
W-Kamiś
K-Wikuś
W-Idę spać
K-Suń się koteł
W-Mrrrrraałłł
K-Branoczzz
W-Nooo bayyyo <3
Zasnęłyśmy słuchając piosenek
Następny dzień 3:20
-WSTAWAJCIE, bo nie zdążycie-zaśmiała się mama i wyszłaW-Ide pierwsza
K-Ty deklu
W-Ja ciebie też
K-Spadaj
W-Yhymm
K-W co sie ubierasz?
W-W ubranie-zirytowana pokazałam jej przygotowany zestaw, spodnie z wycięciami na kolanach sweterek z rękawem 3/4 i trampki
K-Kici kici miał, BaM będzie nas prał- zaśpiewała na co ja walnęłam się otwartą dłonią w czoło
W-Keep Smiling, Keep Smiling-Zaczęłąm śpiewać
K-Kocham Cię my Polisch queen-zaśpiewała Kam
Poszłam do łazienki a po wykonaniu porannych czynności ubrzłam się i uczesałam.
Wyszłam a Kami od razu wparowała do łazienki... Życie hahaha
Weszliśmy wszyscy do samochodu który podjechał pod dom i pojechaliśmy
Po godzinie dotarliśmy na lotnisko. Przeżyłam jakoś odprawę i już po ok 30 minutach siedzieliśmy w samolocie. Ja oczywiście siedziałam z Kami i zaczęłyśmy rozmowę.
Po 2 godzinach dotarliśmy na lotnisko w Londynie. Po wyjściu z samolotu podeszła do nas starsza szatynka około czterdziestki.
Przywitała nas i zaprowadziła do czarnego Audi.
-Jestem Victoria, mama Leo- Powiedziała widząc nasze zakłopotanie. przedstawiłyśmy się, a po chwili przyjechaliśmy pod rezydencję zapewne Chłopaków.
-Chłopaków nie ma. Będą jutro albo pojutrze-Powiadomiła nas pani Victoria.
-Oki-Poszłyśmy na górę gdzie jak powiedziała mama, był nasz pokój
-Wow-wydusiłam gdy weszłyśmy do niego. Był mega duży, miał biało błękitny kolor, a nad łóżkami na białym tle złotymi napisami było napisane "Queen". Po podróży byłyśmy zmęczone więc wieczorna rutyna i spanko.
Rano
Kami jeszcze spała. nom jest 9:32 więc u niej to normalne, szczególnie kiedy nie ma szkoły.A więc poranne czynnoścci ubrałam się, uczesałam i znów poszłam do pokoju.
Boże ile można spać?! No nic.. Wzięłam telefon i wlepiłam w niego wzrok. Nie zauważyłam że podłoga była myta. Pośliznęłam się, i byłam nastawiona na bliskie spotkanie z podłogą, a jednak. haha mam wybawce ^^^. spojrzałam na niego i tym samym spojrzałam w czekoladowe oczy, w których świeciły iskierki. awwww <3
-Yyym hej? przepraszam...-Powiedziałam trochę niepewnie.
-Nie ma za co. Jestem Leo a ty?-Spytał z uśmiechem
-Postawisz mnie?-Odwzajemniłam uśmiech
-Miło poznać-zaśmiał się
-Co?-trochę się zmieszałam
-Nom.. Wika czy Kamila?-zaczął się śmiać
-Na kogo wyglądam?-postanowiłam się podroczyć. Jednak nadal mnie nie postawil
-Bambino-stwierdził z przekonaniem
-Hmmmmm niby z kąt wiesz?-spytałam
-Wstałabyś-stwierdził
-Aha?-spytałam i chciałam się podnieść ale jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągną
-Niby jak mam wstać?-spytałam
-Nie wygodnie?-spytał
-Może tak, może nie...-przeciągałam
-A gdzie twoja siostra?-spytał
-A twój kumpel?-odpowiedziałam pytaniem na pytamie
-Pierwszy byłem-oburzył się
-haha a ja druga
-dobra to na trzy cztery
-ok
\trzy cztery\
-L-W-ŚPI- powiedzieliśmy w tym samym czasie
-Hahaha-zaśmialiśmy się
-Idź na śniadanie-uśmiechną się
-Ok-pomógł mi wstać i zeszłam na dół.
-Dzień Dobry- przywitałam się
-Dzień dobry-odpowiedzieli i zaczełam jeść naleśnika z NUTELLĄ. Już wiem czemu Leo taki uśmiechnięty
-Hej, Dzień dobry-Z dołu zszedł Charlie z Leo
-Hej- odpowiedziałam
-Bambino?-spytał
-Bambino-odpowiedziałam
-Chodź- powiedziała ja do niego podeszłam i się przytuliłam
-Ej a ze mną?-Leo zrobił minę zbitego szczeniaczka a ja zaczęłam się śmiać
-Masz słabą pamięć Devries-powiedziałam przez śmiech a on bez słowa mnie przytulił
-Dzieee-przerwała Kam kiedy zobaczyła mnie w uścisku Leo
-OMG-wydusiła i rzuciła się na Charliego
-Widać że Bambino co nie?- spytałam i chciałam odsunąć się od Leo ale on jest serio silny
-Może byś mnie puścił?
-Historia lubi się powtarzać :)
-ehhh
-Puść bo ci nutelle schowam- od razu mnie puścił a wszyscy zaczęli się śmiać Leo przytulił Kam i znowu usiedliśmy przy stole w takiej kolejności: Leo, ja, Kam i Charlie.
-K-dobra już widze kogo bierzesz
-W-powaliło cię
-K-taak
-W-jaak
-K-sraak
szeptałyśmy do siebie aż ktoś mnie nie kopna w nogę. to była mama
-W- to my już pójdziemy- powiedziałam i ciągnąc Kam poszłam na górę